Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 maja 2017

209. Nie wiem czego chcę.

W czwartek się zrobiłam i napisałam do byczka, ale z klasą "co robisz?", "siedzę z ziomkami, ale rano mam parę rzeczy do zrobienia, więc słabo", wyświetliłam i nie odpisałam.

Następnego dnia jak byłam na juwenaliach napisał
Generalnie później do niego zadzwoniłam, okazało się, że zaczął już wracać, ale wsiadł w złą nkę i beka. W końcu dojechał na miejsce i wyszedł po mnie, akurat jak zadzwonił inny kumpel, który się wcześniej zgubił, z zapytaniem gdzie jestem, przywitałam się z byczkiem i szybko zakończyłam rozmowę z tamtym, a ten do mnie "kochanek ?", "kolega,a co zazdrosny", "no jasne"- na wyjebce.

Jesteśmy na czysto na razie ze sobą, i w sumie znowu nie wiem czy go chcę czy nie, bo wczoraj po spotkaniu jeszcze miałam go gdzieś, stwierdziłam, że fajnie było się spotkać, poprzytulać etc., brakowało mi tego, ale w sumie to wyjebane. A dzisiaj np już bym znowu się spotkała.

wtorek, 16 maja 2017

208, Wszystko sie pochrzaniło.

W sumie to nie wiem od czego zacząć...

Byłam jakiś czas temu w klubie i całowałam się z koleżankami, jedna nagle powiedziała "ciekawe czy mój chłopak byłby zły, jeśli by się dowiedział, że się całujemy", kilka dni po tym spotkałam się z byczkiem i się zapytałam, czy jeśli miałby laskę to czy przeszkadzałoby mu, jeżeli całowałaby się z koleżankami, odpowiedział "no, gdybyś Ty była moją dziewczyną to by mi to nie przeszkadzało", ja ZONK, ale ok. Później sobie leżymy i teraz on wypala "Ola, czemu w sumie nie masz chłopaka ?", trochę mnie wcięło, ale odpowiedziałam "bo mam Ciebie", on "a jak znajdę sobie dziewczynę ?", "to wtedy będę się martwić".

Generalnie dziwna rozmowa, my nie rozmawiamy. Pojechałam m.in z tą sprawą do kumpla/byłego, który pomógł mi wcześniej z raczkiem, opowiedziałam co i jak, a ten mówi do mnie "pokaż mi go, zobaczymy czy jest chociaż z wyglądu wart zachodu", a że ja oczywiście zdjęć fwb nie mam na tele, bo i po co, to poleciał jego profil na fb... Skończyło się na tym, że ten młot napisał do niego ode mnie... "może kiedyś skoczylibyśmy na piwo ?", "może kiedyś", "spoko". Dziękuję za uwagę, dobranoc. Myślałam, że się popłaczę jak to zobaczyłam, od razu pomyślałam, że przecież byczek teraz pomyśli, że zaczęło mi zależeć, i że to zjebie nasz układ, no i chyba zjebało, bo się od prawie miesiąca do siebie nie odzywamy. Miał urodziny 5 maja i poważnie musiałam się zastanowić czy złożyć mu życzenia, złożyłam, nie miałam nic do stracenia.

Prawda jest generalnie taka, że się trochę wkręciłam po ostatniej rozmowie, bo kiedy ktoś mi się podoba, kto jest wolny zadaje dokładnie to samo pytanie "czemu w sumie jesteś sam/a ?" no i jeszcze to "gdybyś Ty była moją dziewczyną"...

BEZSENSU.

Druga dziwna sytuacja odbyła się w miniony weekend, spotkałam się z koleżanką, kumplem/byłym, o którym była mowa wcześniej i jego laską. Wszystko fajnie, muzyczka gra, impreza. W pewnym momencie A. wyszedł z pokoju, a jego dziewczyna do mnie "to chyba nie jest TO", trochę lipa.

I jeszcze trzecia, która miała miejsce między pierwszą, a drugą. Spotkałam się A. przez przypadek na pietrynie, był ze swoją drugą połówką na przeciwko baru, w którym siedziałam. Zadzwonił do mnie czy może się przysiąść do mnie i moich przyjaciółek, mówię spoko, nie ma problemu. Przyszedł napiliśmy się, spaliliśmy jeszcze blanta i poszedł na uczelnie po swoją laskę.Po chwili moje dziewczyny do mnie, że mają plan, ja "jaki?", "trzeba Cię z nim spiknąć", "on ma bardzo fajną laskę", "no i co z tego? przy nim promieniejesz, jesteś szczęśliwsza, inaczej się zachowujesz niż przy nas". Nie kumam o co im chodzi, bo wg siebie zachowuje się przy nich tak samo jak przy nim, ale ok. Poza tym nie chcę A. tylko byczka. KONIEC.




 

piątek, 24 marca 2017

207. Łatwo przyszło, łatwo poszło.

Tak się zastanawiam czemu muszę pisać o samych swoich zawodach tutaj i kolesiach, którzy są niedojebani.

Całkiem mnie to śmieszy, że lajkuje mi zdjęcia na insta, ale od ponad tygodnia się do mnie nie odezwał. I całkiem by mnie to kurwa śmieszyło jakbym zawaliła drugi raz studia przez jakiegoś kolesia.

UPDATE.
R. znalazł sobie laske, w ciągu tych 2 tygodni, a nawet nie, bo przecież już wcześniej się nie odzywał. "chcę być wobec niej w porządku". Mój były pomógł mi wyjaśnić całą sytuację, a później mnie pocieszał.Trochę po przeżywałam, ale poszłam na imprezę i już mi przeszło, okazało się, że po prostu musiałam się porządnie najebać.

Biorę Radwańskiego. Elo.

poniedziałek, 20 marca 2017

206.

Raczek się prawie od tygodnia nie odzywa. Trochę smutek...

1. nie wiem czy coś źle zrobiłam
2. czy chciał po prostu poruchać i zobaczył, że się nie uda
3. stracił zainteresowanie
4. ma po prostu gorsze dni
5. może nawet nie zauważył, że ostatnio nie gadamy, bo jest zajęty

Kurwa, jest tyle możliwości, ja jebe.

Byczek mnie wyciągnął z piątku na sobotę o 3 w nocy z domu, pierwszy raz chyba normalnie z nim gadałam, obejrzeliśmy film i przytulaliśmy się, było spoko. Szkoda tylko, że byłam z nim, a prawie cały czas myślałam o raczku.




środa, 15 marca 2017

205.

Byłam w sobotę na randce z raczkiem. Zarezerwowałam stolik w infinity - piwko, na początku było trochę drętwo, ale później się rozkręciło. Poszliśmy do Kaliskiej, gdzie laska, która nas poznała robiła urodziny swojemu chłopakowi, a kumplowi raczka.
Mówił do mnie słoneczko i generalnie było dobrze, później pojechaliśmy do niego, do Zgierza, na kolejny etap imprezy. BTW zanim jeszcze zdążyliśmy dojść do infinity od manu, spotkaliśmy chłopaka, z którym kręciłam parę lat temu, ten podbija i bajerka, coś tam trzeba umówić się na piwko, spotkać blablabla. A w międzyczasie jak już byliśmy w Kaliskiej dostaje wiadomość od byczka:

B: Jesteś na mieście ?
J: Tak.
B: To jak coś to pisz.
(nie odpisałam, piszę znowu)
B: A gdzie jesteś ?
J: Kaliska
B: Ja też. Hahahahhahahaah

Myślałam, że umrę jak to przeczytałam. Chwilę później spotkałam go jak szłam po swoją i raczka kurtkę. Przechodziłam obok i go nie zauważyłam, dopiero jak mnie za twarz złapał, nie wiem czy chciał mnie pocałować czy co, ale dostał buziaka w policzek. Tańczył metr od naszego stolika, pewnie widział mnie wcześniej, ale nie wiedział czy to na bank ja, nie ma w zwyczaju pytać gdzie jestem na mieście. Dzwonił i pisał jeszcze w nocy, ale nie odebrałam. Rano jeszcze napisał czy się obraziłam, ale wytłumaczyłam mu, że skończyłam na domówce w Zgierzu i dopiero teraz wracam.

Wracając. Pojechaliśmy do Zgierza, tam impreza dalej, raczek się najebał i w chuj dobierał, ale się nie dałam, chociaż zostałam na noc. No i z tego co mi zaprezentował to, jeżeli chodzi o TO, to byśmy się bardzo dobrze dogadali. Co trochę komplikuje sprawę, bo nie wiem czy się jeszcze z nim spotkam, szukam chłopaka, nie kolejnego sexfrienda, od tego mam już byczka, który mieszka przystanek od mnie, a nie w innym mieście. Poza tym generalnie bardzo polubiłam raczka, ale no nie wiem, ma dziwne humorki, daje mi mylne sygnały i czasem ciężko mi go ogarnąć.

A już myślałam, że w końcu ktoś normalny się trafił.


czwartek, 9 marca 2017

204.

Byczek mnie denerwuje, i minął już miesiąc odkąd pojawił się raczek, który wysyła mi mylne sygnały. Ale za to nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze się z kimś dogadywałam i strasznie go lubię. Chyba troszkę za bardzo nawet.

Kurwa mać, właśnie umówiłam się z nim na jutro na randkę. A w sobotę idziemy na urodziny jego kumpla, czyli chłopaka mojej koleżanki z pracy, która nas poznała.

A tak poza tym to workworkwork i studia, mówiłam wam, że sesja zaliczona ? bez warunku.


środa, 22 lutego 2017

203.

Raczek i byczek wrócili do gry, tylko jeden mnie zaskoczył.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Lubię dotyk, wyraża bliskość bez emocjonalnej więzi.



czwartek, 9 lutego 2017

202.

Kiedyś pisałam ludziom pojedyncze listy, teraz piszę całe pamiętniki i blogi.


I miss you.


Raczek się chyba wycofał, nie jest mi nawet żal.


środa, 18 stycznia 2017

200.

Ostatnio znowu bawiłam się z byczkiem.

_______________________________

Na razie wszystkie kolokwia pozaliczane.

wtorek, 29 listopada 2016

197. Zlepki.

Faceci, z którymi sypiasz to koledzy, 
najlepsi przyjaciele zamienili się na kumpli, 
a przyjaciółki na koleżanki . 
Nawet sama dla siebie jesteś obca.

Aleksandra Burda 2016
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 Powiedziałam dzisiaj koleżance z roku, że jesteś miłością mojego życia, odparła, że ona wychodzi za miłość swojego życia.

Chciałabym mieć z Tobą psa.
 
Z koleżanki w kochankę, a z kochanki w przyjaciółkę. 


-Nie umiem z Tobą rozmawiać.
-Just don't.  



piątek, 18 listopada 2016

196.

Od początku roku zmieniałam,
Kozę na byczka, byczka na skorpiona, skorpiona na pannę. 

Pisałam gdzieś już, że boję się coraz bardziej ryzykować, i teraz stało się to rzeczywistością. Nie ma opcji, żebym zaryzykowała, po prostu nie. Nie to, że lubię być sama, ale no, w sumie to tak, uwielbiam być sama, nie muszę się nikim martwić czy przejmować, ale czasem mi brakuje, żeby się po prostu do kogoś przytulić, obejrzeć film, zasnąć z kimś. Ale chyba bym nie chciała niczego na stałe, nie chciałabym zobowiązań, żeby ktoś MÓGŁ czegoś ode mnie wymagać.

A może po prostu odkąd zaczęłam doceniać swoją samotność i wiążące się z nią zalety nie poznałam tak naprawdę nikogo wartego większej uwagi, może to nie ma związku z tym, że myślę, że po ostatniej osobie, z którą się umawiałam nie czeka mnie nic lepszego w życiu...Że nikogo lepszego i bardziej pasującego nie spotkam, że to wcale nie była miłość mojego życia przez, którą miałam ataki paniki i wpadałam w histerię przez tydzień jak mnie "zostawił".

Nawet jeśli za żadne skarby bym do niego nie wróciła, to nadal uważam, że był moją wielką miłością i jednym z dwóch facetów, którzy w życiu mnie najbardziej zawiedli, pierwszym był oczywiście ojciec.

Wracając do pierwszego tematu naprawdę się boję, że już nie potrafiłabym zaryzykować, wcześniej nigdy się tego nie bałam i nigdy nie chciałam się tego bać. Szczyciłam się nawet tym, że zawsze ryzykowałam, nawet jeśli wiedziałam, że nic z tego nie wyjdzie, za każdym razem po takiej akcji miałam złamane serce, ale byłam z siebie niesamowicie dumna.




wtorek, 16 sierpnia 2016

188. Zlepki część eN-ta

Ten moment kiedy w ciągu tygodnia psuje Ci się telefon, słuchawki i aparat.

Albo ten kiedy do sklepu, w którym pracujesz przychodzi Twój były i masz prawie atak paniki, mimo, że wieczór wcześniej byłaś z nim na piwie na Pietrynie (tutaj serio WHAT THE FUCK?! chyba muszę się psychicznie przygotowywać na spotkania z nim). Z kolei kiedy widzisz na ulicy innego swojego byłego przed pracą to masz pompę przez cały dzień, bo bez Ciebie zaniedbał się jak nigdy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Uwielbiam kiedy jedno z moich bliskich przyjaciół znajduję sobie laskę czy faceta, serio, cieszę się niesamowicie, że ktoś znalazł w końcu szczęście, na które zasłużył, ale olewanie mnie nie jest wcale fajne, mówiłam, że mnie zostawią jak sobie znajdą parę i miałam rację, trochę smutno.

P wyjechał, M ma faceta i leży nad morzem od x czasu, a B ma laskę i co chcę się z nim umówić słyszę tylko jutro nie, umówiłem się z D. trolololo

I zostałam sama, nie to, że jest mi jakoś przykro, że nie mam nikogo, bo nie jest, lubię być sama, i nie mam zamiaru poświęcać swojego ważnego czasu byle komu, a ciężko jest mi znaleźć kogoś kto rzeczywiście by na to zasłużył. Trzeba być niesamowicie zajebistym, żebym zmieniła swój status związku. Poza tym jak mówiłam na początku tego roku, a na pewno jakoś po 16 stycznia, że 2016 jest rokiem singielskim.

Wracając do tematu, naprawdę się cieszę, że moi przyjaciele mają kogoś, ale fajnie mieć do kogo mordę otworzyć szczególnie, że mi się pogarsza i zrobiłam się strasznie płaczliwa, nie mam zamiaru im narzekać czy wgl o tym mówić, ale po prostu miło jest mieć do kogo się odezwać i zwyczajnie pogadać. Ale no, nie mam teraz nikogo, przynajmniej tak się czuję.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Byłam oglądać z A mieszkanie, bardzo ładne, trochę małe, mieliśmy później szukać innych loftów, ale zdecydował, że wprowadzi się do kumpli na Manhattan. No trudno. Liczyłam na Madzię, ale myślę, że odkąd ma chłopaka, będzie bardziej za mieszkaniem z nim niż ze mną, więc też chujnia.
Chuj bombki strzelił, świąt nie będzie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zapisałam się na tatuaż do studia, w którym już robiłam Feniksa na udzie, teraz będzie miał kolegę -lisa na prawym przedramieniu 21 września.

Zapisałam się też na siłownię dzisiaj, zrobiłam godzinne cardio - 15 min orbiterek + 15 min bieżnia + 15 min rowerek + 15 min orbiterek. Myślałam, że się porzygam, w którymś momencie. Jutro idę znowu, czw praca, pt siłka, sob nd i pn -WORK WORK WORK.


                                                                                                        


 

wtorek, 2 sierpnia 2016

187.

"Psychology claims that if two past lovers can remain just friends, it’s either they are still in love, or never were." 

~Ja wciąż jestem, a Ty nigdy nie byłeś, na jedno wychodzi.

_________________________________________________________ 

Idziemy jutro oglądać mieszkanie.  

czwartek, 21 lipca 2016

184.

Chyba nigdy nie chciałam się zabić, chciałam tylko, żeby ktoś mnie uratował. Żeby ktoś uważał, że jestem tego warta. Ale nikt tego nie zrobił.

Więc uratowałam się sama, chociaż nie do końca uważam, żebym była tego warta.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kilka dni temu zaczęłam pracę w Sneakers by Distance w Łodzi, jest spoko, coraz bliżej wrzesień i planowana data mojej wyprowadzki z domu, z Alanem. Trololo, może wyjdzie, może nie, we will see.


sobota, 20 lutego 2016

170.

Przeważnie upijam się na wesoło i mam wyjebane. Przeważnie umiem się zdystansowac do wszystkiego co czuję. Przeważnie.

Za każdym razem, kiedy coś mi się znowu z Tobą upierdala, mówię sobie, ok, dam radę, poboli i przestanie, powoli do przodu. Nawet jeśli jesteś tym jedynym etc, jestem silna, zawsze byłam, więc po prostu DAM RADĘ. Będzie następny, i następny, i następny.

Jesteś chujem, źle mnie traktowales, nikt mnie nigdy tak nie potraktował jak Ty ostatnim razem, nikt też się ode mnie tak nie odciął. Bez pożegnania, bez żadnej informacji, bez niczego.

Oczywiście to Twoje życie, będą w nim tylko Ci, których Ty będziesz chciał, i którzy będą chcieli w nim zostać. I fakt samo pożegnanie boli, i to w chuj, jak nigdy nic, ale przeżyje, jak wszystko. Bardziej od pożegnania boli sposób, w jaki to zrobiłeś, a raczej NIE zrobiłeś. To też przeżyję. Przeżyję wszystko co stanie mi na drodze, nie mam wyjścia.

Jeszcze raz, jesteś kurwa debilem i chujem, traktujesz większość osób chujowo, wiec przynajmniej dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie, nie masz przyjaciół i nie chcesz ich mieć, co mnie strasznie wkurwia. Nie wiesz nawet jak się ludzi powinno traktować, i kurwa mac, najgorsze jest to, że wiem doskonale przez co tak masz, ale to Cię w żaden sposób nie usprawiedliwia, nawet jeśli ja staram się przed samą sobą tłumaczyć sobie Twoje chujowe zachowanie.

Najgorsze jest to, że masz te wszystkie popierdolone wady, których tak bardzo nienawidzę, ale nigdy w żaden sposób bym Cie nie zmieniła, ani nie zmieniła na kogoś innego. I mimo, że zlamales mi serce, i to niekoniecznie w romantyczny sposób, to nadal odzywalam się do Ciebie tak jak wcześniej, a to mój drogi przyjacielu nazywa się miłość.

PS. Przypominam poraz kolejny, nadal jesteś chujem.

czwartek, 28 stycznia 2016

168. We don't talk anymore.

Chcę tego chłopaka, który był ze mną u Julka, tego kumpla, z którym przemelanżowałam 3 ostatnie miesiące, tego kolegę, który pomógł mi zrozumieć, że nie potrzebuję toksycznych ludzi w swoim życiu. Chcę tego przyjaciela, który uświadomił mi, że mam zajebisty kontakt z mamą, i że ona sama jest super, który się przede mną otworzył, i który dawał mi tyle ile mógł. Za tym kolesiem teraz tęsknię i to jego mi brakuje. Ale facet, który był ze mną ostatnio w Czekoladzie jest kimś innym, kimś kogo nie chcę znać, kimś za kim na pewno nie tęsknię i kimś kogo naprawdę nie potrzebuję.
Tęsknię za chłopakiem, który mówił 'nie no, stara, widać, że jeszcze mnie nie znasz i nie wiesz, że w życiu bym czegoś takiego nie zrobił ', stary zrobiłeś dokładnie TO.
A prawda jest taka, że nie mam siły się z Tobą kłócić czy obrażać.
Przez chwilę będę tęsknić, może nawet zapłaczę raz czy dwa, ale jak tak ma być to wolę się pożegnać.
Teraz jak tak o tym pomyślę to w zasadzie trochę nie wierzę w to co się stało, i z mojej strony, i z Twojej.
Może gdzieś tam troszku jeszcze mam jakąś nadzieję, ale generalnie na nic nie liczę i niczego się nie spodziewam.
Mam 3 z 4 osób, które tak bardzo chcę mieć w swoim życiu, tyle mi wystarczy.
Jesteś tu tymczasowo.