Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdjęcia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 2 czerwca 2017
wtorek, 29 listopada 2016
197. Zlepki.
Faceci, z którymi sypiasz to koledzy,
najlepsi przyjaciele zamienili się na kumpli,
a przyjaciółki na koleżanki .
Nawet sama dla siebie jesteś obca.
Aleksandra Burda 2016
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powiedziałam dzisiaj koleżance z roku, że jesteś miłością mojego życia, odparła, że ona wychodzi za miłość swojego życia.
Chciałabym mieć z Tobą psa.
Z koleżanki w kochankę, a z kochanki w przyjaciółkę.
-Nie umiem z Tobą rozmawiać.
-Just don't.
najlepsi przyjaciele zamienili się na kumpli,
a przyjaciółki na koleżanki .
Nawet sama dla siebie jesteś obca.
Aleksandra Burda 2016
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powiedziałam dzisiaj koleżance z roku, że jesteś miłością mojego życia, odparła, że ona wychodzi za miłość swojego życia.
Chciałabym mieć z Tobą psa.
Z koleżanki w kochankę, a z kochanki w przyjaciółkę.
-Nie umiem z Tobą rozmawiać.
-Just don't.
piątek, 18 listopada 2016
196.
Od początku roku zmieniałam,
Kozę na byczka, byczka na skorpiona, skorpiona na pannę.
Pisałam gdzieś już, że boję się coraz bardziej ryzykować, i teraz stało się to rzeczywistością. Nie ma opcji, żebym zaryzykowała, po prostu nie. Nie to, że lubię być sama, ale no, w sumie to tak, uwielbiam być sama, nie muszę się nikim martwić czy przejmować, ale czasem mi brakuje, żeby się po prostu do kogoś przytulić, obejrzeć film, zasnąć z kimś. Ale chyba bym nie chciała niczego na stałe, nie chciałabym zobowiązań, żeby ktoś MÓGŁ czegoś ode mnie wymagać.
A może po prostu odkąd zaczęłam doceniać swoją samotność i wiążące się z nią zalety nie poznałam tak naprawdę nikogo wartego większej uwagi, może to nie ma związku z tym, że myślę, że po ostatniej osobie, z którą się umawiałam nie czeka mnie nic lepszego w życiu...Że nikogo lepszego i bardziej pasującego nie spotkam, że to wcale nie była miłość mojego życia przez, którą miałam ataki paniki i wpadałam w histerię przez tydzień jak mnie "zostawił".
Nawet jeśli za żadne skarby bym do niego nie wróciła, to nadal uważam, że był moją wielką miłością i jednym z dwóch facetów, którzy w życiu mnie najbardziej zawiedli, pierwszym był oczywiście ojciec.
Wracając do pierwszego tematu naprawdę się boję, że już nie potrafiłabym zaryzykować, wcześniej nigdy się tego nie bałam i nigdy nie chciałam się tego bać. Szczyciłam się nawet tym, że zawsze ryzykowałam, nawet jeśli wiedziałam, że nic z tego nie wyjdzie, za każdym razem po takiej akcji miałam złamane serce, ale byłam z siebie niesamowicie dumna.
Kozę na byczka, byczka na skorpiona, skorpiona na pannę.
Pisałam gdzieś już, że boję się coraz bardziej ryzykować, i teraz stało się to rzeczywistością. Nie ma opcji, żebym zaryzykowała, po prostu nie. Nie to, że lubię być sama, ale no, w sumie to tak, uwielbiam być sama, nie muszę się nikim martwić czy przejmować, ale czasem mi brakuje, żeby się po prostu do kogoś przytulić, obejrzeć film, zasnąć z kimś. Ale chyba bym nie chciała niczego na stałe, nie chciałabym zobowiązań, żeby ktoś MÓGŁ czegoś ode mnie wymagać.
A może po prostu odkąd zaczęłam doceniać swoją samotność i wiążące się z nią zalety nie poznałam tak naprawdę nikogo wartego większej uwagi, może to nie ma związku z tym, że myślę, że po ostatniej osobie, z którą się umawiałam nie czeka mnie nic lepszego w życiu...Że nikogo lepszego i bardziej pasującego nie spotkam, że to wcale nie była miłość mojego życia przez, którą miałam ataki paniki i wpadałam w histerię przez tydzień jak mnie "zostawił".
Nawet jeśli za żadne skarby bym do niego nie wróciła, to nadal uważam, że był moją wielką miłością i jednym z dwóch facetów, którzy w życiu mnie najbardziej zawiedli, pierwszym był oczywiście ojciec.
Wracając do pierwszego tematu naprawdę się boję, że już nie potrafiłabym zaryzykować, wcześniej nigdy się tego nie bałam i nigdy nie chciałam się tego bać. Szczyciłam się nawet tym, że zawsze ryzykowałam, nawet jeśli wiedziałam, że nic z tego nie wyjdzie, za każdym razem po takiej akcji miałam złamane serce, ale byłam z siebie niesamowicie dumna.
195. fox
Trochę zdjęć tatuaży, które mi się mega wybitnie podobają i mały gratis na koniec
tutaj mój mały gratis, mój lisek od najlepszej Martini ♡♡♡♡
sobota, 1 października 2016
189. czkawka
"Ty nawet odchodzić nie umiesz. Wracasz jak czkawka-ani Cię zapić, ani przespać"
Kilka miesięcy temu, jedyne czego chciałam to to żebyś wrócił, nie wróciłeś, nie wróciłeś na czas. Wróciłeś, gdy już było za późno, nie było czego ratować. Starałam się to naprawić, wybaczyć, zostawić za sobą to wszystko, tylko po to, żeby mieć Cię przy sobie. Nie wyszło.
Zostawiłam Cię i sama później wróciłam, przez przypadek, przez osobę trzecią, tak naprawdę bez większego wyboru. I znowu się starałam, i znowu nie wyszło.
I już nie chciałam wracać, i nie chciałam, żebyś wracał. A Ty cały czas wracasz bez większego sensu. A ja nie umiem Ci odmówić, mimo, że nie czuję się przy Tobie ani pewnie, ani bezpiecznie, nawet nie komfortowo.
Ale i tak tęsknię, i za dużo piję.
Właśnie staram się znaleźć kogoś nowego, na stałe, i od dłuższego czasu trafił się ktoś naprawdę fajny, z kim się nawet dogaduję (wcale się z nim nie kłóciłam od DC comics i Marvela), a drugiego nie wyzywałam od śmiecia na wczorajszej imprezie urodzinowej młodszego brata. Po prostu chcę iść do przodu, bo z Tobą nie czeka mnie nic dobrego, at all. Nie powinno Cię być nawet z boku, nawet raz w miesiącu.
Kiedyś Ci powiedziałam, chcesz to odejdź, ale nigdy nie wracaj, nie posłuchałeś.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak btw to jestem na UŁ na pracy socjalnej, nawet nie wiem czemu 3 raz zapisałam się na studia. A z pracy mnie wywalili, miałam się zwolnić, więc dla mnie to bez różnicy.
Czemu wgl od kilku mc pierdole o tym samym kolesiu, to nudne.
Kilka miesięcy temu, jedyne czego chciałam to to żebyś wrócił, nie wróciłeś, nie wróciłeś na czas. Wróciłeś, gdy już było za późno, nie było czego ratować. Starałam się to naprawić, wybaczyć, zostawić za sobą to wszystko, tylko po to, żeby mieć Cię przy sobie. Nie wyszło.
Zostawiłam Cię i sama później wróciłam, przez przypadek, przez osobę trzecią, tak naprawdę bez większego wyboru. I znowu się starałam, i znowu nie wyszło.
I już nie chciałam wracać, i nie chciałam, żebyś wracał. A Ty cały czas wracasz bez większego sensu. A ja nie umiem Ci odmówić, mimo, że nie czuję się przy Tobie ani pewnie, ani bezpiecznie, nawet nie komfortowo.
Ale i tak tęsknię, i za dużo piję.
Właśnie staram się znaleźć kogoś nowego, na stałe, i od dłuższego czasu trafił się ktoś naprawdę fajny, z kim się nawet dogaduję (wcale się z nim nie kłóciłam od DC comics i Marvela), a drugiego nie wyzywałam od śmiecia na wczorajszej imprezie urodzinowej młodszego brata. Po prostu chcę iść do przodu, bo z Tobą nie czeka mnie nic dobrego, at all. Nie powinno Cię być nawet z boku, nawet raz w miesiącu.
Kiedyś Ci powiedziałam, chcesz to odejdź, ale nigdy nie wracaj, nie posłuchałeś.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak btw to jestem na UŁ na pracy socjalnej, nawet nie wiem czemu 3 raz zapisałam się na studia. A z pracy mnie wywalili, miałam się zwolnić, więc dla mnie to bez różnicy.
Czemu wgl od kilku mc pierdole o tym samym kolesiu, to nudne.
Mój Anioł
wtorek, 16 sierpnia 2016
188. Zlepki część eN-ta
Ten moment kiedy w ciągu tygodnia psuje Ci się telefon, słuchawki i aparat.
Albo ten kiedy do sklepu, w którym pracujesz przychodzi Twój były i masz prawie atak paniki, mimo, że wieczór wcześniej byłaś z nim na piwie na Pietrynie (tutaj serio WHAT THE FUCK?! chyba muszę się psychicznie przygotowywać na spotkania z nim). Z kolei kiedy widzisz na ulicy innego swojego byłego przed pracą to masz pompę przez cały dzień, bo bez Ciebie zaniedbał się jak nigdy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uwielbiam kiedy jedno z moich bliskich przyjaciół znajduję sobie laskę czy faceta, serio, cieszę się niesamowicie, że ktoś znalazł w końcu szczęście, na które zasłużył, ale olewanie mnie nie jest wcale fajne, mówiłam, że mnie zostawią jak sobie znajdą parę i miałam rację, trochę smutno.
P wyjechał, M ma faceta i leży nad morzem od x czasu, a B ma laskę i co chcę się z nim umówić słyszę tylko jutro nie, umówiłem się z D. trolololo
I zostałam sama, nie to, że jest mi jakoś przykro, że nie mam nikogo, bo nie jest, lubię być sama, i nie mam zamiaru poświęcać swojego ważnego czasu byle komu, a ciężko jest mi znaleźć kogoś kto rzeczywiście by na to zasłużył. Trzeba być niesamowicie zajebistym, żebym zmieniła swój status związku. Poza tym jak mówiłam na początku tego roku, a na pewno jakoś po 16 stycznia, że 2016 jest rokiem singielskim.
Wracając do tematu, naprawdę się cieszę, że moi przyjaciele mają kogoś, ale fajnie mieć do kogo mordę otworzyć szczególnie, że mi się pogarsza i zrobiłam się strasznie płaczliwa, nie mam zamiaru im narzekać czy wgl o tym mówić, ale po prostu miło jest mieć do kogo się odezwać i zwyczajnie pogadać. Ale no, nie mam teraz nikogo, przynajmniej tak się czuję.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Byłam oglądać z A mieszkanie, bardzo ładne, trochę małe, mieliśmy później szukać innych loftów, ale zdecydował, że wprowadzi się do kumpli na Manhattan. No trudno. Liczyłam na Madzię, ale myślę, że odkąd ma chłopaka, będzie bardziej za mieszkaniem z nim niż ze mną, więc też chujnia.
Chuj bombki strzelił, świąt nie będzie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zapisałam się na tatuaż do studia, w którym już robiłam Feniksa na udzie, teraz będzie miał kolegę -lisa na prawym przedramieniu 21 września.
Zapisałam się też na siłownię dzisiaj, zrobiłam godzinne cardio - 15 min orbiterek + 15 min bieżnia + 15 min rowerek + 15 min orbiterek. Myślałam, że się porzygam, w którymś momencie. Jutro idę znowu, czw praca, pt siłka, sob nd i pn -WORK WORK WORK.
Albo ten kiedy do sklepu, w którym pracujesz przychodzi Twój były i masz prawie atak paniki, mimo, że wieczór wcześniej byłaś z nim na piwie na Pietrynie (tutaj serio WHAT THE FUCK?! chyba muszę się psychicznie przygotowywać na spotkania z nim). Z kolei kiedy widzisz na ulicy innego swojego byłego przed pracą to masz pompę przez cały dzień, bo bez Ciebie zaniedbał się jak nigdy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uwielbiam kiedy jedno z moich bliskich przyjaciół znajduję sobie laskę czy faceta, serio, cieszę się niesamowicie, że ktoś znalazł w końcu szczęście, na które zasłużył, ale olewanie mnie nie jest wcale fajne, mówiłam, że mnie zostawią jak sobie znajdą parę i miałam rację, trochę smutno.
P wyjechał, M ma faceta i leży nad morzem od x czasu, a B ma laskę i co chcę się z nim umówić słyszę tylko jutro nie, umówiłem się z D. trolololo
I zostałam sama, nie to, że jest mi jakoś przykro, że nie mam nikogo, bo nie jest, lubię być sama, i nie mam zamiaru poświęcać swojego ważnego czasu byle komu, a ciężko jest mi znaleźć kogoś kto rzeczywiście by na to zasłużył. Trzeba być niesamowicie zajebistym, żebym zmieniła swój status związku. Poza tym jak mówiłam na początku tego roku, a na pewno jakoś po 16 stycznia, że 2016 jest rokiem singielskim.
Wracając do tematu, naprawdę się cieszę, że moi przyjaciele mają kogoś, ale fajnie mieć do kogo mordę otworzyć szczególnie, że mi się pogarsza i zrobiłam się strasznie płaczliwa, nie mam zamiaru im narzekać czy wgl o tym mówić, ale po prostu miło jest mieć do kogo się odezwać i zwyczajnie pogadać. Ale no, nie mam teraz nikogo, przynajmniej tak się czuję.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Byłam oglądać z A mieszkanie, bardzo ładne, trochę małe, mieliśmy później szukać innych loftów, ale zdecydował, że wprowadzi się do kumpli na Manhattan. No trudno. Liczyłam na Madzię, ale myślę, że odkąd ma chłopaka, będzie bardziej za mieszkaniem z nim niż ze mną, więc też chujnia.
Chuj bombki strzelił, świąt nie będzie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zapisałam się na tatuaż do studia, w którym już robiłam Feniksa na udzie, teraz będzie miał kolegę -lisa na prawym przedramieniu 21 września.
Zapisałam się też na siłownię dzisiaj, zrobiłam godzinne cardio - 15 min orbiterek + 15 min bieżnia + 15 min rowerek + 15 min orbiterek. Myślałam, że się porzygam, w którymś momencie. Jutro idę znowu, czw praca, pt siłka, sob nd i pn -WORK WORK WORK.
czwartek, 21 lipca 2016
184.
Chyba nigdy nie chciałam się zabić, chciałam tylko, żeby ktoś mnie uratował. Żeby ktoś uważał, że jestem tego warta. Ale nikt tego nie zrobił.
Więc uratowałam się sama, chociaż nie do końca uważam, żebym była tego warta.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kilka dni temu zaczęłam pracę w Sneakers by Distance w Łodzi, jest spoko, coraz bliżej wrzesień i planowana data mojej wyprowadzki z domu, z Alanem. Trololo, może wyjdzie, może nie, we will see.
Więc uratowałam się sama, chociaż nie do końca uważam, żebym była tego warta.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kilka dni temu zaczęłam pracę w Sneakers by Distance w Łodzi, jest spoko, coraz bliżej wrzesień i planowana data mojej wyprowadzki z domu, z Alanem. Trololo, może wyjdzie, może nie, we will see.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















































