Pokazywanie postów oznaczonych etykietą najpiękniejsze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą najpiękniejsze. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 maja 2014

114. Miało być o operacjach plastycznych, a wyszło o...

Cześć, cześć, cześć.

Dzisiaj chciałam trochę poruszyć temat operacji plastycznych...

Ostatnio zainteresowałam się dwoma najmłodszymi Kardiashankami (właściwie to Jenner, ale wtedy nikt by nie skojarzył), Kendall i Kylie.

Kendall lat 19 w tym roku (czyli w moim wieku btw) i Kylie lat 17. Kendall jest modelką, która dobrze rokuje, chodziła już np. dla Marca Jackobsa, młodsza na razie nie zrobiła nic wielkiego. Ale nie o tym chciałam pisać.

Najmłodsze z sióstr Kardiashan, były wychowywane wg mnie w świadomości, że operacje plastyczne robią sobie wszyscy dookoła i to na duża skale, kompletnie bez umiaru. Przede wszystkim mam tu na myśli Kim, która ma mocno poprawione wszystko. Twarz na pewno, zastanawiam się też czy jej tyłek i piersi są prawdziwe, wg mnie ma śliczną buzie i figure, chodzi mi tylko czy rzeczywiście są naturalne. Jej wymiary 91.5-66-101 cm nie pozostawiają wiele do życzenia, gdy duża część społeczeństwa uważa, że 90-60-90 za idealne.

Kylie jak już wspomniałam kończy w tym roku lat 17 i już zrobiła sobie plastykę nosa i powiększyła usta. Nie to, że mi to przeszkadza, no bo czemu by miało ? Chodzi mi o to, że dziewczyna nie dała sobie szansy na polubienie siebie, całej naturalnej i bez poprawek. Wg mnie to trochę tak jak z imieniem, dużo osób nie lubi swojego imienia w wieku dorastania. Ja osobiście kiedy byłam mała mówiłam swoim rodzicom, że jak tylko skończę 18 lat od razu zmienię sobie imię na Andżelika, a na Andżelika dlatego, że w tym okresie była najładniejszą dziewczyną jaką widziałam, teraz nie pamiętam dokładnie jak wyglądała, ale obawiam się, że mogła być mocną solarą. Teraz mam lat 19 i lubię swoje imię i w życiu bym go nie zmieniła, a na pewno nie na Andżelikę, co prawda nie przedstawiam się zdrobnieniem-Ola, a pełnym imieniem, czyli Aleksandra, ale to chyba wiecie.

Z drugiej strony wracając do operacji plastycznych Kylie, zastanawiam się czy gdybym miała tyle pieniędzy, żeby powiększyć sobie usta i poprawić nos, nawet w wieku tych 17 lat, to czy bym tego nie zrobiła? Każdy ma jakieś "rzeczy", które chciałby zmienić. Z jednej strony chciałabym być piękna i wyglądać jak Megan Fox, z drugiej zaś chciałabym być taka jaką się urodziłam, bez żadnych poprawek związanych z igłami i skalpelem.


Trochę nawrzucałam tu na operacje upiększające, ale tak naprawdę to jestem za, nie przeszkadza mi jak dziewczyna jest zrobiona i to nawet mocno np. Nicki Minaj, którą uwielbiam i uważam za piękną. Wszystko jest dla ludzi, ale pamiętajmy o umiarze i jeszcze jedno z mojej strony, jeśli chodzi o gwiazdy i ich poprawki skalpelowe i botoksowe, nie ma się czego wstydzić i kłamać, że "jestem naturalnie piękna i nic nie zrobiłam", wg mnie taka gadka jest głupotą, ludzie nie są beznadziejnie głupi i mają oczy, widać różnice na zdjęciach, że coś jest inaczej. Jak chcą takie rzeczy wciskać to chociaż niech się pohamują i na pytanie "czy robiłaś sobie operacje plastyczne?" niech nie odpowiadają wcale, przynajmniej wtedy nie będą nikogo okłamywać. To przecież proste. Po prostu gadki typu Dody, że ma naturalny biust wstawiam między bajki o smokach i książętach na białym koniu, uwielbiam Dode, jej styl bycia i wygląd, jest naprawdę śliczna, zrobiona, ale śliczna.


PS. niektóre zdjęcia Kylie są starsze, a inne nowsze, można zobaczyć różnice :)


Kylie
 Kendall

 Kylie z koleżanką, która ma ciekawy kolor włosów


Kendall

Razem

 Kylie
 Kendall



 Kylie

 Kendall

 Kylie


Meeeeeeeeeeegan <3









  

  


 Nicki <3







poniedziałek, 21 kwietnia 2014

112. Chcę być taka "Och, Ach i Ech, podziwiaj mnie suko i trzymaj dystans"

(coraz dłuższe tytuły postów, dobrze, że tytuł się nie zmienia.)

Ten blog powoli się staje blogiem o niczym, spadam na dno, jeeeeeeeeeeeeeeej.



























Jestem mega bardzo zagubiona między tym stylem, a byciem wytatuowaną szmatą z kolczykami i niebieskimi/różowymi/fioletowymi włosami. (właściwie kolczyki mam, tatuaże też -.-). W konsekwencji chodzę w dużych czarnych bluzach z kapturem by przykryć morde, w końcu za taki widok powinni mi płacić gruby hajs, czarnych leginsach i jakiś vansach, które w końcu uprosiam u mej WSPANIAŁEJ i JEDYNEJ rodzicielki.

Jako, że chcę być taka jak w tytule, przeforsowałam internety by znaleźć MUST-HAVE'y dla tego otóż pięknego stylu jakim jest boho, nie było łatwo, ale znalazłam TO.

Z tej magicznej strony wynika, że potrzebuję:
  • długich spódnic - mam jedną, właściwie jest mojej mamy, ale chyba się zmieszczę
  • długich sukienek - też jedna i też matki
  • opasek na czoło, najlepiej z kwiatkami - zero
  • spodni "dzwonów" - zero
  • jakiś kowbojskich botek - zero
  • sandałek gladiatorek - zero
  • kardigany, swetry, bla bla bla - mam może jeden, nawet własny
  • kapelusz - zero, ale tego akurat bardzo pragnę, więc jak tylko znajdę jakiś to kupuję
  • tuniki - u matki by się jakieś na 100 pro znalazły
  • ogólnie wzorkowate ciuchy, jakieś azteckie (?) wzory
  • dużo biżuterii, najlepiej kolorowe, pełno bransoletek i innych pierścionków, których nie noszę, bo boję się, że zgubię
  • hippie torebki, mam może jedną, która by się nadawała, ale przyczaiłam jedną w h&m czarną z frendzelkami za stówe
  • kamizelki, które akurat wgl mnie nie kręcą i chyba żadnej nigdy nie miałam, ale widziałam niedawno zdjęcia takich meeeeeeeeeeeega długich, prawie do samej ziemi, jeszcze nie wiem skąd, ale muszę takie coś przygarnąć
  • okulary, mam aż 2 pary, muszę zaadoptować jeszcze jakieś
  • apaszki, które ogólnie lubię, ale jak jakaś mi się spodoba to kosztuję stówe, a tyle za kawałek nawet bardzo ładnej szmaty nie dam