Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impreza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą impreza. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2017

205.

Byłam w sobotę na randce z raczkiem. Zarezerwowałam stolik w infinity - piwko, na początku było trochę drętwo, ale później się rozkręciło. Poszliśmy do Kaliskiej, gdzie laska, która nas poznała robiła urodziny swojemu chłopakowi, a kumplowi raczka.
Mówił do mnie słoneczko i generalnie było dobrze, później pojechaliśmy do niego, do Zgierza, na kolejny etap imprezy. BTW zanim jeszcze zdążyliśmy dojść do infinity od manu, spotkaliśmy chłopaka, z którym kręciłam parę lat temu, ten podbija i bajerka, coś tam trzeba umówić się na piwko, spotkać blablabla. A w międzyczasie jak już byliśmy w Kaliskiej dostaje wiadomość od byczka:

B: Jesteś na mieście ?
J: Tak.
B: To jak coś to pisz.
(nie odpisałam, piszę znowu)
B: A gdzie jesteś ?
J: Kaliska
B: Ja też. Hahahahhahahaah

Myślałam, że umrę jak to przeczytałam. Chwilę później spotkałam go jak szłam po swoją i raczka kurtkę. Przechodziłam obok i go nie zauważyłam, dopiero jak mnie za twarz złapał, nie wiem czy chciał mnie pocałować czy co, ale dostał buziaka w policzek. Tańczył metr od naszego stolika, pewnie widział mnie wcześniej, ale nie wiedział czy to na bank ja, nie ma w zwyczaju pytać gdzie jestem na mieście. Dzwonił i pisał jeszcze w nocy, ale nie odebrałam. Rano jeszcze napisał czy się obraziłam, ale wytłumaczyłam mu, że skończyłam na domówce w Zgierzu i dopiero teraz wracam.

Wracając. Pojechaliśmy do Zgierza, tam impreza dalej, raczek się najebał i w chuj dobierał, ale się nie dałam, chociaż zostałam na noc. No i z tego co mi zaprezentował to, jeżeli chodzi o TO, to byśmy się bardzo dobrze dogadali. Co trochę komplikuje sprawę, bo nie wiem czy się jeszcze z nim spotkam, szukam chłopaka, nie kolejnego sexfrienda, od tego mam już byczka, który mieszka przystanek od mnie, a nie w innym mieście. Poza tym generalnie bardzo polubiłam raczka, ale no nie wiem, ma dziwne humorki, daje mi mylne sygnały i czasem ciężko mi go ogarnąć.

A już myślałam, że w końcu ktoś normalny się trafił.


niedziela, 8 listopada 2015

162.

Przez ostatni miesiąc przesadziłam tak bardzo z melanżami, że teraz czuję się poza światem. W tym tygodniu zaczęłam w środę, a skończyłam dzisiaj, 3 razy pod rząd nie spałam u siebie.

Generalnie nie mam pojęcia co robię ze swoim życiem. Jestem na jakiś pojebanych studiach, na których nie chcę być, z osobą z którą chyba już za bardzo nie chcę mieć kontaktu.

Czy ktoś może mnie przejechać ?

środa, 10 lipca 2013

83.

Siemanko.
Miałam wczoraj 18 urodziny w związku z tym zrobiłam Imprezę.
Byli:
Daniel
Paweł P
Piotrek P
Gabi
Natu
Łukasz
Piotrek
Julek
Paweł
Kamila

niestety dla mnie impreza skończyła się szybko, ponieważ piłam piwa, Wódkę i cały czas latałam z winem po domu. (Nigdy więcej nie piję...wina.) Większość osób też się szybko zwinęła bo a. mama kazała -.-  b. nie mogli pić np. kierowca c.nie mieli ochoty pić d. solenizantka padła po kilku godzinach. Do wyboru do koloru.
W sumie najdłużej zostali najmłodsi Julek i Paweł, została jeszcze Natasza i Kamila, ale to było oczywiste, że będą u mnie spać.
Ogólnie rzecz biorąc co do Pawła miałam plan, chciałam go trochę upić i pociągnąć za język, niestety jak mówiłam padłam pierwsza, więc mój plan poszedł na marne, a sam P. nie współpracował, ponieważ wypił 1 kieliszek wódki i jedno piwo.
Co dalej do P. to to , że ostatnio było całkiem dobrze, było uroczo i miło, i sam P. przejął inicjatywę, ale wczoraj chyba znowu go wystraszyłam siedzeniem na parapecie z drugiej strony okna i nie trzymaniem się niczego. Hej ! Brawo dla mnie ! Dzisiaj na razie się do mnie nie odezwał, co prawda napisałam do niego, ale wątpię, żeby mi odpisał...
Ogólnie dzisiaj umieram, nie pamiętam kiedy tak bardzo mnie bolał brzuch po imprezie, oczywiście wymiotowałam...teraz jest już na szczęście lepiej, ale rano to było naprawdę ciężko...

rozmowa z przed wczoraj.
(...)
P: brzuch robiłem koleżanko moja
J: dobrze, ale nie odpowiedziałeś na pytanie xd
P: widziałaś zdjęcie ? :D
J: co ? jakie ? nie xd
P: wysłałem Ci, ale nie wiem czy możesz odebrać
J: gdzie ? na tele ?
P: tak
J: nie mam nic, wyślij mi tu
P: wysłałem na tel i chyba doszło, zobacz
J: człowieku, ja mam telefon 24/7 kilka centymetrów od siebie, dlatego udaje Ci się mnie budzić, więc nie, nie mam xd
P: to jutro Ci pokażę :D mój brzuszek wyrzeźbiony :)
J: obczaję jeszcze ustawienia, suuuuuuuuuuuuuper xd marzyłam o tym po nocach xd ustawię sobie na tapecie xd
P: może chociaż trochę entuzjazmu, wiem, że marzyłaś :D
J: przecież się cieszę, skaczę z radości xd
P: ssij <3 a nie to już jutro, sory xd
J: chyba Cię głowa boli misiu xd za dużo ćwiczeń było, nie ? x
P: nie :)
J: taaak xd

6 lipiec, smsy (każda WIELKA litera to jeden sms)
Paweł:
O
L
K
A
N
I
E
S
P
I
J
N
O
W
S
T
A
W
A
J
H
A
L
O
J: Pojebało Cię już do reszty chyba...człowieku, jest 6.30 w Sobotę...
Paweł:
O
O
O
L
A
Nie śpisz, to dobrze, myślałem, że Cię obudzę
J: Kretyn, zdążyłam znowu zasnąć...co Ty kurwa robisz o tej godzinie ? Znowu miałam ładny sen, a Ty mnie ZNOWU obudziłeś -.-
P: Biegałem ;) bo mnie jebane ptaki obudziły, darły mordę.
J: Biegałeś ? O 6 rano, w Sobotę...jak Ty żyjesz ? xd
P: Jak już mnie te jebane ptaki obudziły, to poszedłem biegać
J: Jak Cię budzą niechciane dźwięki to przykrywasz łeb poduszką i idziesz dalej spać xd
J: O której Ty wgl dzisiaj wstałeś ?
P: Koło 5.40
J: Boże, jesteś chory xd
P: No samowolnie nie wstałem o tej porze, tylko przez te jebane ptaki
J: W sumie sam wstałeś xd gooooorąco jest xd umieram xd
P: Co Ty nie powiesz, ja właśnie w pracy jestem
J: Jezu, współczuję xd ja właśnie do reala jadę xd
P: Co mi kupisz ? ;)
J: Na nic nie zasłużyłeś, bo mnie obudziłeś xd
P: Może jednak ;) a jak ładnie poproszę ?
J: No nie wiem, nie wiem xd musiałbyś być baaaardzo przekonujący xd
P: To uznajmy, że jestem ;)
J: Ahahahahah, nie xd kupiłam winooooooooo <3       (na chuj mnie to wino było...)
P: po co Ci ?
J: Do picia xd
P: Na 18 ?
J: Niby taa, ale nie wiem ile zostanie do wtorku xd
P: Ja wgl myślałem, że te urodziny są jutro i był bym tylko do 00.00 bo bym szedł do pracy, a takto zrobię sobie środe wolną
J: No i bardzo dobrze ! xd kilka innych osób też musi brać wolne np. Natu xd
P: Zobaczymy jak się impreza uda, ja się trochę boje ;)
J: Co ? Czego się boisz ? Wtf xd
P: Twoich znajomych ;)
J: Czemu ? xd
P: No jakieś lesbijki, pedały
J: Będą tylko 3 les xd i to nie jest w sumie pewne
P: Super po prostu super
J: sory, dwie Magda z laska
J: Wgl co Cię znowu wzięło, żeby mnie budzić i to jeszcze o 6 rano xd
P: Super, już widzę jak się cieszę na jej widok. A nie wiem, tak jakoś napisałem ;)
J: Co zazdrosny ? xd więcej tak nie rob, nie o 6 rano xd
P: jutro o 5
J: Nie ma bata xd
P: Przekonamy się ;) ?
J: Taa xd jutro nie dasz rady xd
P: Idę na 7 do pracy, wstaje kolo 6 dam rade ;)
J: Nieeee xd nie zrobisz mi tego xd
P:   <3
J: No ja wiem xd
P: Zrobię ;)
J: Nie xd
P: Tak
J: Nope
P: Yep
J: Nie
P: Tak
J: Przecież mówię, że nie xd
P: A ja mówię, że tak :D
J: Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee xd

Następny dzień, 6:16
Paweł:
D
Z
I
E
N
D
O
B
R
Y
<
<
3
3
(odpisałam godzinę póżniej) J: No cześć zdziro <3
P: Obudziłem ? Przepraszam ;)
J: Nie obudziłeś xd
J: Nie śpij ! xd
J: Nie budź mnie jutro chłopcze xd ;*

I dzisiaj fb
J: zdjęcie xd
J: Jesteś zły czy coś ? xd
P: Jak tak odpierdalasz to nie chce mi się z Tobą gadać...
J: weeź, nie odpierdalam, nie bądź zły
P: Nie odpierdalałaś ?! aha, to sory
J: odpierdalałam, ale teraz już nie, i to było jednorazowe, przepraszam
P: zawsze jest kurwa jednorazowe
J: tzn ?
P: zapraszasz ludzi na 18 i odpierdalasz takie rzeczy, trzeba było usiąść na balustradzie od balkonu
J: nie, bo tam by było bardziej niebezpiecznie, nie miałam zamiaru się zabić, skakać etc.
P: to wiedział każdy, ale byłaś najebana, nie musiałaś wcale chcieć
J: Paweł... nic mi się nie stało, nie spadłabym
P: dobra, ja idę, jestem zmęczony, nie chce mi się gadać, kiedy indziej
J: taa


Jeszcze raz, BRAWO JA ! wszystko umiem spieprzyć w jeden wieczór, HELL YEAH !

Paweł i Julek jadą w niedziele na obóz, ja wyjeżdżam w poniedziałek nad jezioro. Kurwa, będzie zajebiście jak się nie pogodzimy w tym tygodniu...
kocham go.


sobota, 15 czerwca 2013

80. bla bla bla

Dłuuuugoo mnie nie było, to dlatego, że najpierw przez kilka tygodni nie miała internetu, a później zepsuł mi się laptop. Nie mam nic ważnego do powiedzenia za bardzo, to raczej notka przypominająca, że jeszcze jestem xd

robię urodzinową 18 domówkę 9 lipca, mam nadzieje, ze bedzie fajnie.

powiem jeszcze, że trafiłam do szpitala po "próbie samobójczej", to nie była próba, nie chciałam się zabić, po prostu jakoś mi się nudziło, a matka sie przestraszyla i wezwala karetke, takie pierdolenie, slyszalam, ze mialam zatrzymanie oddechu, kuracje tlenowa czy cos i 4 kroplówki, chujowo xd sama sobie wyjelam dren. pierdolone pielęgniarki przywiązały mnie, bo siedziałam przy oknie WHAT THE FUCK ? odwiązałam się 2 razy. nienawidze szpitali i pielegniarek, lekarze sa w miare ok, ale tez ich nie lubie, co dziwne, bo chce zostac jednym z nich, dokladnie chirurgiem ogólnym, w przyszym roku matura, zobaczymy jak to bedzie.

o ! jeszcze jade z przyjaciolka do wawy na 2 dniowy koncert w lipcu, 19-20. robie sobie tatuaz niebieskiej róży na przedramieniu, dokladnie jeszcze nie wiem kiedy, 21 czerwca ide dopiero sie popytac do studia. i bede miala psa, mama sie w koncu zgodzila, Husky lub Malamuta, uwielbiam te psy <3.

spadam.
trzymajcie się ;*



piątek, 28 września 2012

41. Never back down.

Hej misie, co u was ?
Mi się już trochę humor polepszył, wybieram się dzisiaj ze znajomymi do klubu, na Pietryne <3 Przede wszystkim to z Gabrysią, która mnie zaprosiła, nie mogę się doczekać, ale boję się. Znam tam chyba prawie wszystkich, ale nie mam pojęcia o czym mogę z nimi rozmawiać etc. boję się, że będę się czuć niekomfortowo i zepsuje wszystkim wieczór, tego na pewno bym nie chciała.




12 grudzień 2011




 ja z Gabrysią <3



i zdjęcie z wczoraj

poniedziałek, 10 września 2012

30.

Siemanko misiaczki !

Kac moralny po tygodniu minął, przynajmniej mniej więcej xd w sumie to do wczoraj było już naprawdę spoko, dopóki ten debil mi nie skomentował zdjęcia xd a później to się znowu zaczęły narzekania, ale tylko troszeczkę. Wieczorem nawet z nim pogadałam i non stop gadał "spokojnie", kiedy o TYM rozmawialiśmy. Odważyłam się go zapytać jak to się zaczęło i jak to się stało, że wylądowaliśmy w łóżku. Wszystko pamiętam poza tymi dwoma szczegółami, chodzi mi o to, że wiem co się działo etc. tylko nie pamiętam jak z balkonu trafiliśmy na łóżku. Zresztą nieważne.

Rozmawiałam z moją przyjaciółką o naszych osiemnastkach, doszłyśmy do wniosku, że możemy zrobić razem w klubie Ambasada, w następne wakacje jak się już zrobi ciepło, maj-czerwiec, początek lub koniec wakacji. Ogólnie jestem za początkiem lata, wtedy znajomi powinni jeszcze być w mieście, więc dałoby się zorganizować taką imprezę. Zaczęłam robić już listę...(tak, tak, wiem, że to będzie dopiero w przyszłym roku i pewnie zmieni się pełno rzeczy, poznam nowych ludzi, ale chciałam się zorientować mniej więcej kogo chce zobaczyć na tej imprezie), na razie naliczyłam około 100 osób, robiłam listę bez fejsbuka, więc na pewno dużo ludzi jeszcze mi dojdzie, ale nieważne. Poza tym mamy zamiar robić imprezę, jeszcze z bliskim kolegą mojej przyjaciółki, którego znam od gimnazjum i mamy bardzo dużo wspólnych znajomych, więc będziemy mogli zaprosić, więcej osób, które raczej tylko my znamy, i to jest wielki PLUS.

Bardzo mi zależy, żeby ta impreza odbyła się w Ambasadzie, tam gdzie ostatnio byłam, klub jest bardzo dobrze urządzony, jest ładnie i przyjemnie. Wstawię wam kilka zdjęć.



























Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Club Ambasada Łódź

W klubie są dwie sale i 3 bary (2 z nich znajdują się w drugiej sali). 

Dobra kociaczki, ja spadam.

Cya !

wtorek, 4 września 2012

29. "Kac morderca nie ma serca"

Wakacje się skończyły, a to był mój najcięższy weekend z nich... Piątek spokojny, w sumie nawet nie pamiętam co robiłam, w sensie, że po prostu nie pamiętam, nie że się spiłam... Sobota, i tu już zaczynają się schody...w sobotę moja przyjaciółka robiła 18 u siebie w domu, to wcale nie jest taka zwykła przyjaciółka, znamy się od 17 lat (pamiętając, że jestem od niej o rok młodsza) - całe życie. Wzięłam swoją Kamile ze szpitala, była Lalka, Klakier, Frodo i dużo innych osób, które znam, w pewnym momencie Natasza naliczyła 36 osób, miało być 15... Fakt, trochę się spiłam, nie pamiętam o której wróciłam do domu, tak na marginesie nikt nie wie kiedy wyszłam ;_; ale normalnie dotarłam do domu, wszystko było ok. Nie wiem, o której, nie wiem czy było już ciemno czy jasno, ale zerwałam się z łóżka i sprint do lodówki, po sok. Pierwszy kac w moim życiu, głowa jakoś niespecjalnie mnie bolała, ale cały czas musiałam mieć przy sobie coś do picia, bo inaczej bym umarła -.-
W niedziele ogólnie wstałam koło 15/16. Poszłam do Nataszy jej pomóc ogarniać dom, była już u niej Asia, która w sumie zrobiła większość rzeczy za nas - ZŁOTA KOBIETA <3. Okazało się, że Natu nie ma telefonu i ktoś zajebał jej 2 stówy z kasy, którą miała odłożoną na prawko. Dobra, ogarnęłyśmy wszystko, Asia poszła do domu, a nam z N przypomniało się, że mamy na dziś (wtedy niedziela) zaproszenia na 18 do koleżanki, do Ambasady. No i rozkmina czy idziemy, Natu, że ona oczywiście idzie, mimo, że następnego dnia miała rozpoczęcie roku szkolnego... po długim myślenie czy jestem w stanie iść na kolejną imprezę doszłam do wniosku, że tak -BŁĄD, nie powinnam iść. Poznałam duuużo nowych ludzi, jeśli chodzi o imprezę, było naprawdę fajnie, chodzi mi o to, co się działo później...za co jest mi strasznie wstyd ;_;
Ogólnie było tak, że poznałyśmy z Natu bardzo fajną dziewczynę - Marikę, o 2 lata starsza ode mnie, teraz na studia (chyba) idzie, gadałyśmy z nią w sumie dość długo, umówiłam się z nią nawet na piwo, zobaczymy czy coś z tego wyjdzie xd w pewnym momencie Marika musiała już spadać, więc się z nią pożegnałam, kazała mi także pożegnać się za nią z Natu, która akurat zniknęła na parkiecie. Po chwili N wróciła gadałyśmy i zachciało na się palić, był tylko jeden problem-nie miałyśmy zapalniczki -.- więc Natasza poszła szukać po ludziach, ja miałam czekać przy barze, ale dość długo jej nie było, dlatego poszłam jej szukać. Spotkałam Bartka, kolegę, w sumie znajomego jeszcze z przedszkola, był o rok starszy, chodziłam z nim jeszcze do podstawówki i gimnazjum. Zapytałam się czy widział Natu, on, że nie i że raczej jej teraz nie znajdę...i tu nie wiem jak to się stało-nie pamiętam ;_; zaczęliśmy tańczyć...straszne, od tego się wszystko zaczęło...wszystko przez Natasze, która później nie ogarniała mnie jak wróciliśmy do domu, ale o tym zaraz.
Tańczyłam z nim, nie wiem ile, ale do końca imprezy, która skończyła się niestety już o 2:15. Bartek "To idziemy na miasto", taa, poszliśmy -.- nie wiem jak to się stało, ale chyba mu powiedziałam, że mieszkam sama ;_; "No to jedziemy po wódkę i do Ciebie" - BŁĄD, BŁĄD, BŁĄD !!! Pojechałam ja, Natu, Bartek i jeszcze jego dwóch kolegów - Łukasz i Mikołaj. Łukasz prowadził, bo nic nie pił i miał auto (niezłe wytłumaczenie "miał auto", brawo dla mnie). Whatever -.- pojechaliśmy na STATOIL po wódkę i do mnie, dobra, wypiliśmy, było spoko, śmialiśmy się, w którymś momencie poszedł Łukasz, znowu nie wiem kiedy...
I tu też nie wiem kiedy, jak i wgl ale zaczęłam się całować z Bartkiem ;_; , bardzo tego żałuję, bo taka nie jestem, to był pierwszy raz kiedy tak odwaliłam, masakra, czuję się jak jakaś głupia szmata. Nie mam pojęcia co on sobie teraz o mnie myśli, ale mam nadzieję, że nikt inny się o tym nie dowie...to by było bardzo złe...szczególnie, że chodzi do LO gdzie jest sporo moich znajomych...i raczej nie chciałabym, żeby się o tym dowiedzieli...
Kiedy marudzę o tym Nataszy, mówi, że miałam "Alkoświat", a teraz mam kaca moralnego, pieprzy, że jestem młoda i mogę się bawić, że nie ostatni raz tak odwaliłam etc.
Strasznie źle się czuję z tym co zrobiłam...wczoraj jeszcze myślałam, że będzie lepiej jak będziemy mieli jakikolwiek kontakt ze sobą, ale teraz nie wiem czy to jest dobry pomysł...napisał nawet do mnie wczoraj, że nie przyjdzie (jak wychodził założyliśmy się czy przyjdzie po rozpoczęcie roku, ja mówiłam, że nie, on, że tak. Wygrałam xd ), później jakoś wieczorem chwile z nim gadałam, zobaczymy jak to będzie...
Ups, zapomniałam napisać, że się z nim obmacywałam i jest to ex chłopak mojej byłej przyjaciółki...

KURWA Enjoy !

piątek, 8 czerwca 2012

7. Listen to your heart...

Więc tak...wczoraj zrobiłam impreze, na której znalazło się dużo niepotrzebnych osób...przez około 1/3 imprezy płakałam...wiem, wiem. Jestem pojebana. 
Osoby, które były:
Asia
Natu
Karina
Krzysiek
Ernest
Klakier
Kamil
Janek
Wojcia
Adaś
Adam - kolega Janka
Krzysiek 2 - kolega Janka
Kamila
Milczar
Dębik
Nadia

Na tej, jakże zajebistej imprezie ktoś mi ukradł telefon i aparat. W głowie mi się nie mieści, że wpuszczam kogoś do domu, żeby się wszyscy dobrze bawili, a taki idiota kradnie mi rzeczy...no ja pierdole. To jest, kurwa, po niżej jebanej krytyki. Z Asią, Krzyśkiem i moją matką doszliśmy do wniosku, że sprawa idzie na policje. Nie wiem kiedy pójdę na komendę, ale pójdę na pewno, nie zostawię tego tak. 
Telefon to była jedyna rzecz, która była dla mnie ważna, wiem, że to głupie itp, że nikt nie powinien przywiązywać się tak do rzeczy, ale ja naprawdę kochałam ten jebany telefon.Tylko ta głupia komórka się liczyła, nie komputer i inne przywileje, ale właśnie telefon. 
Matka jeszcze nie wie o aparacie...na razie nie byłam w stanie jej tego powiedzieć. Wtedy już kompletnie straci do mnie zaufanie...
A, przepraszam. Nie napisałam o innych stratach w domu. Czyli: pomazana ściana na łóżkiem, pomazane kafelki w łazience (dało się zmyć), zepsuta spłuczka, tynk odpadł przy kinkiecie, bo ktoś go zrzucił ze ściany. Hmm, co jeszcze ? Zepsute cienie do powiek, dwie szminki, Wojcia pluła na podłogę. Cóż...to chyba wszystko.

I teraz druga część, mniej druzgocąca, ale przykra. Czyli Klakier.
Nie ogarniam tego człowieka. Po prostu. Pocieszał mnie przez całą impreze, dotykał, ale nie w jakiś obleśny sposób, bez jakiegoś tam macania itp. czasem objął, położył się obok, przytulił, łapał za rękę, podniósł mnie, i dotykał nóg. Niby nic specjalnego i nawet nie o to chodzi...Chodzi o to, że mnie ogarniał kiedy ryczałam jak głupia i psułam wszystkim impreze. Chodzi o to, że pytał się czemu robię sobie krzywdę, czemu płacze. Mówił, że nie warto, że on też tak miał, że się ciął, pytał się czemu nie chodzę w ogóle do szkoły (wcześniej myślał, że się przepisałam z 45), mówił, żebym miała wyjebane na ludzi, tak jak on. Żebym się nie przejmowała. Rozumiał mnie w jakiś sposób, jest do mnie podobny. Był uroczy, słodki i wydawało mi się, że się mną trochę przejmuje. I zaczął mi się podobać. Znaczy już od gimnazjum mi się podobał, ale tylko tyle. Nic więcej.
Chodzi mi o to, że byłam zła, nie wiem, na siebie, na świat. Było mi przykro, że dookoła nie ma nikogo kto by mi się bardziej podobał. Może moje zachowanie jest głupie i dziecinne, ale kiedy nie mam osoby, na której by mi zależało, w której mogłabym się zakochać...wtedy czuję się cholernie pusta. To uczucie jest nie do zniesienia...A teraz pojawia się taki Łukasz i to się zmienia w jakiś dziecinny sposób. I myślę, że mogłabym się w nim zakochać...
Ale tak z innej strony, to, że jest do mnie podobny lekko mnie przeraża. Bo Bazyl też był do mnie podobny, ale wtedy myślałam, że to jest zajebiste, a okazało się dość zgubne. Poza tym, kiedy wychodził dzisiaj ( 07.06. ) nawet się nie pożegnał...

Nie mam pojęcia co mam o tym myśleć. Bo kurwa...podoba mi się. I...sama nie wiem. Chciałabym, żeby coś było...ale chuj wie jak będzie. Już nieraz się przejechałam...


Niektórzy przechodzą na drugą stronę lustra.
Nie byli kochani.
Nie byli wolni.
Miłość i wolność to dwie nici, które
wzajemnie się przeplatają
i wiążą człowieka z rzeczywistością.
Więź ta została przerwana.
Lecz do końca jest nadzieja,
że przyjaciel uwolni Cię
i poprowadzi na drogę ku miłości.

Przeszłość i przyszłość łączą tylko im znane głosy. Czas obecny istnieje lub zanika bez względu na nieustający rytm zegarów, odsłania tajemnice lub wiąże losy ludzi, którzy nigdy nie powinni się spotkać.

Od momentu pierwszego krzyku nie podobałam się Najwyższemu.

Piasek w klepsydrze w stałym rytmie odmierza mój czas. Jestem bila ostatecznego poznania tajemnicy, która męczy mnie przez całe życie. Teraz wiem, że już niedługo posiądę te arkana wiecznego istnienia.

Wylądowałam na tym biegunie Kresu, gdyż nie dane mi było zaistnieć w objęciach miłości.

Przyjaciele często okazują się wrogami, a ci z pozoru obojętni, nagle wyciągają pomocną dłoń.

Niedawno straciłam ostatniego przyjaciela, a może tylko kochanka lub wroga. Nie wiem. Siła zadanego ciosu uniemożliwia mi właściwą ocenę.

TO przychodziło nocą, czasami już o zmierzchu, rozdrabniało ucisk wokół serca na tysiące kłujących tempo szpilek, osaczał mnie lęk szumiących drzew i uśpionych ptaków. Wtedy to wędrowałam po mieszkaniu w somnambulicznym śnie, otwierałam okna i wołałam: -Już czas ! Dziecięcym umysłem usiłowałam rozwiązać zagadkę nocnego istnienia w innych stanach świadomości.

Przemoc wobec ciała, zabija też duszę. Moja zdołała się skryć w tajemnym świecie, jednak kosztem ostatecznej samozagłady.

Uważniej obserwowałam ich i swoje reakcje.

To Mały Książę nakłonił mnie do pozbycia się ciała, bym mogła wędrować z nim po gwiezdnych szlakach. Zapewne pył kosmiczny zniekształca rzeczywistość, skoro Mały Książę uważa mnie za swoją różę.

Tego dnia połączę się ze swoją gwiazdą. Muszę tylko napisać wspomnienie.

Jasność bez światła.
Ciemność bez mroku.
Każdy nosi w sobie niespełnioną miłość.

Dopiero teraz, kiedy wiem, że się rozpadam, chcę, żeby ktoś mnie przytulił, maskując przejmujący go wstręt. NIE! Nie chcę kolejnej fałszywej miłości.

Pozbyłam się lęku przed upływem czasu i bez chaosu gestów, spokojnie opadłam w otchłań.

Ptak z obciętymi skrzydłami podskakuje z nadzieją na lot.

Mały Książę opuścił Ziemię beze mnie. Gwiazdy po śmierci zamieniają się w czarną dziurę...

Dlaczego Andre Malraux zabił śmierć ? Pozostało tylko Piekło.



Sądzę, że odratowano mnie po raz ostatni. Śmierć kliniczna to taka śmierć, z której czasami się powraca po to tylko, by rzec: -Niestety.