wtorek, 29 listopada 2016
197. Zlepki.
najlepsi przyjaciele zamienili się na kumpli,
a przyjaciółki na koleżanki .
Nawet sama dla siebie jesteś obca.
Aleksandra Burda 2016
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Powiedziałam dzisiaj koleżance z roku, że jesteś miłością mojego życia, odparła, że ona wychodzi za miłość swojego życia.
Chciałabym mieć z Tobą psa.
Z koleżanki w kochankę, a z kochanki w przyjaciółkę.
-Nie umiem z Tobą rozmawiać.
-Just don't.
piątek, 18 listopada 2016
196.
Kozę na byczka, byczka na skorpiona, skorpiona na pannę.
Pisałam gdzieś już, że boję się coraz bardziej ryzykować, i teraz stało się to rzeczywistością. Nie ma opcji, żebym zaryzykowała, po prostu nie. Nie to, że lubię być sama, ale no, w sumie to tak, uwielbiam być sama, nie muszę się nikim martwić czy przejmować, ale czasem mi brakuje, żeby się po prostu do kogoś przytulić, obejrzeć film, zasnąć z kimś. Ale chyba bym nie chciała niczego na stałe, nie chciałabym zobowiązań, żeby ktoś MÓGŁ czegoś ode mnie wymagać.
A może po prostu odkąd zaczęłam doceniać swoją samotność i wiążące się z nią zalety nie poznałam tak naprawdę nikogo wartego większej uwagi, może to nie ma związku z tym, że myślę, że po ostatniej osobie, z którą się umawiałam nie czeka mnie nic lepszego w życiu...Że nikogo lepszego i bardziej pasującego nie spotkam, że to wcale nie była miłość mojego życia przez, którą miałam ataki paniki i wpadałam w histerię przez tydzień jak mnie "zostawił".
Nawet jeśli za żadne skarby bym do niego nie wróciła, to nadal uważam, że był moją wielką miłością i jednym z dwóch facetów, którzy w życiu mnie najbardziej zawiedli, pierwszym był oczywiście ojciec.
Wracając do pierwszego tematu naprawdę się boję, że już nie potrafiłabym zaryzykować, wcześniej nigdy się tego nie bałam i nigdy nie chciałam się tego bać. Szczyciłam się nawet tym, że zawsze ryzykowałam, nawet jeśli wiedziałam, że nic z tego nie wyjdzie, za każdym razem po takiej akcji miałam złamane serce, ale byłam z siebie niesamowicie dumna.
wtorek, 16 sierpnia 2016
188. Zlepki część eN-ta
Albo ten kiedy do sklepu, w którym pracujesz przychodzi Twój były i masz prawie atak paniki, mimo, że wieczór wcześniej byłaś z nim na piwie na Pietrynie (tutaj serio WHAT THE FUCK?! chyba muszę się psychicznie przygotowywać na spotkania z nim). Z kolei kiedy widzisz na ulicy innego swojego byłego przed pracą to masz pompę przez cały dzień, bo bez Ciebie zaniedbał się jak nigdy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Uwielbiam kiedy jedno z moich bliskich przyjaciół znajduję sobie laskę czy faceta, serio, cieszę się niesamowicie, że ktoś znalazł w końcu szczęście, na które zasłużył, ale olewanie mnie nie jest wcale fajne, mówiłam, że mnie zostawią jak sobie znajdą parę i miałam rację, trochę smutno.
P wyjechał, M ma faceta i leży nad morzem od x czasu, a B ma laskę i co chcę się z nim umówić słyszę tylko jutro nie, umówiłem się z D. trolololo
I zostałam sama, nie to, że jest mi jakoś przykro, że nie mam nikogo, bo nie jest, lubię być sama, i nie mam zamiaru poświęcać swojego ważnego czasu byle komu, a ciężko jest mi znaleźć kogoś kto rzeczywiście by na to zasłużył. Trzeba być niesamowicie zajebistym, żebym zmieniła swój status związku. Poza tym jak mówiłam na początku tego roku, a na pewno jakoś po 16 stycznia, że 2016 jest rokiem singielskim.
Wracając do tematu, naprawdę się cieszę, że moi przyjaciele mają kogoś, ale fajnie mieć do kogo mordę otworzyć szczególnie, że mi się pogarsza i zrobiłam się strasznie płaczliwa, nie mam zamiaru im narzekać czy wgl o tym mówić, ale po prostu miło jest mieć do kogo się odezwać i zwyczajnie pogadać. Ale no, nie mam teraz nikogo, przynajmniej tak się czuję.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Byłam oglądać z A mieszkanie, bardzo ładne, trochę małe, mieliśmy później szukać innych loftów, ale zdecydował, że wprowadzi się do kumpli na Manhattan. No trudno. Liczyłam na Madzię, ale myślę, że odkąd ma chłopaka, będzie bardziej za mieszkaniem z nim niż ze mną, więc też chujnia.
Chuj bombki strzelił, świąt nie będzie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Zapisałam się na tatuaż do studia, w którym już robiłam Feniksa na udzie, teraz będzie miał kolegę -lisa na prawym przedramieniu 21 września.
Zapisałam się też na siłownię dzisiaj, zrobiłam godzinne cardio - 15 min orbiterek + 15 min bieżnia + 15 min rowerek + 15 min orbiterek. Myślałam, że się porzygam, w którymś momencie. Jutro idę znowu, czw praca, pt siłka, sob nd i pn -WORK WORK WORK.
poniedziałek, 25 lipca 2016
185.
Jadę jutro do Hard to forget, żeby zapisać się na kolejny tatuaż.
czwartek, 21 lipca 2016
184.
Więc uratowałam się sama, chociaż nie do końca uważam, żebym była tego warta.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kilka dni temu zaczęłam pracę w Sneakers by Distance w Łodzi, jest spoko, coraz bliżej wrzesień i planowana data mojej wyprowadzki z domu, z Alanem. Trololo, może wyjdzie, może nie, we will see.
czwartek, 16 czerwca 2016
182.
Czemu cały czas myślę, że skończę z Tobą? Nawet ze sobą nie gadamy, widziałam Cię na pogrzebie, ale bałam się podejść. Czemu mam nadzieję, że na końcu to mimo wszystko będziesz Ty ?
Przeglądałam dzisiaj swój kalendarz i okazuje się, że ostatni raz umówiliśmy się ze sobą 4 marca, widywaliśmy się jeszcze parę razy przez przypadek w klubie czy gdzieś na mieście, ale tylko to.
Miłość
Nie widziałam Cię już od miesiąca
I nic. Jestem może bledsza, trochę śpiąca,
trochę bardziej milcząca.
Lecz widać można żyć bez powietrza.
Na pogrzebie było tyle ludzi...tyle ludzi Cię kochało JJ, a Ty się gówniarzu jeden zabiłeś, tyle osób płakało... A. się kompletnie rozsypał, a ja na jego widok jeszcze bardziej, nawet Madzia płakała, byłeś kochany przez tyle osób, zostawiłeś nas wszystkich, tak być nie powinno, nie zgadzam się.
Odkąd się dowiedziałam, że popełniłeś samobójstwo nie mogę się pozbierać...czuję jak znowu ogarnia mnie smutek...
Boże, JJ, miałeś tylko 23 lata...
środa, 8 czerwca 2016
181.
Tak długo z Tobą nie gadałam, odcięłam Cię tak samo jak Ty mnie w styczniu. Tylko ja nie chciałam powrotu...ale teraz jest taka sytuacja i w zasadzie nie wiem co mam zrobić, nie wiem nawet jak z Tobą normalnie rozmawiać, nie chcę traktować Cię jak dziecko czy coś, ale...cóż, rzadko Twój najlepszy przyjaciel popełnia samobójstwo...
Poza tym to tęskniłam za Tobą, tylko im dłużej zostawałam obok, tym bardziej nie lubiłam sama siebie, i z Tobą nigdzie bym nie doszła, ale teraz to wszystko jest nieważne.
Muszę Cię zobaczyć...
poniedziałek, 28 marca 2016
środa, 24 lutego 2016
sobota, 20 lutego 2016
170.
Przeważnie upijam się na wesoło i mam wyjebane. Przeważnie umiem się zdystansowac do wszystkiego co czuję. Przeważnie.
Za każdym razem, kiedy coś mi się znowu z Tobą upierdala, mówię sobie, ok, dam radę, poboli i przestanie, powoli do przodu. Nawet jeśli jesteś tym jedynym etc, jestem silna, zawsze byłam, więc po prostu DAM RADĘ. Będzie następny, i następny, i następny.
Jesteś chujem, źle mnie traktowales, nikt mnie nigdy tak nie potraktował jak Ty ostatnim razem, nikt też się ode mnie tak nie odciął. Bez pożegnania, bez żadnej informacji, bez niczego.
Oczywiście to Twoje życie, będą w nim tylko Ci, których Ty będziesz chciał, i którzy będą chcieli w nim zostać. I fakt samo pożegnanie boli, i to w chuj, jak nigdy nic, ale przeżyje, jak wszystko. Bardziej od pożegnania boli sposób, w jaki to zrobiłeś, a raczej NIE zrobiłeś. To też przeżyję. Przeżyję wszystko co stanie mi na drodze, nie mam wyjścia.
Jeszcze raz, jesteś kurwa debilem i chujem, traktujesz większość osób chujowo, wiec przynajmniej dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie, nie masz przyjaciół i nie chcesz ich mieć, co mnie strasznie wkurwia. Nie wiesz nawet jak się ludzi powinno traktować, i kurwa mac, najgorsze jest to, że wiem doskonale przez co tak masz, ale to Cię w żaden sposób nie usprawiedliwia, nawet jeśli ja staram się przed samą sobą tłumaczyć sobie Twoje chujowe zachowanie.
Najgorsze jest to, że masz te wszystkie popierdolone wady, których tak bardzo nienawidzę, ale nigdy w żaden sposób bym Cie nie zmieniła, ani nie zmieniła na kogoś innego. I mimo, że zlamales mi serce, i to niekoniecznie w romantyczny sposób, to nadal odzywalam się do Ciebie tak jak wcześniej, a to mój drogi przyjacielu nazywa się miłość.
PS. Przypominam poraz kolejny, nadal jesteś chujem.
poniedziałek, 15 lutego 2016
czwartek, 28 stycznia 2016
168. We don't talk anymore.
piątek, 25 grudnia 2015
166. "Świat jest mój, więc niech daje mi to czego chcę"
Nadal nie wiem czym jesteśmy, i czy wgl jest na nas/to jakaś nazwa.
Masz czas do końca roku, w 2016 nie będę się tak pierdolić, zasługuję na coś lepszego, więc lepiej się ogarnij i daj mi to czego chcę.
najlepsze teksty
"No tak, Ola zawsze znajdzie hajs na wódkę"
biedronka
-Idę na alkohole.
-I tak bym wiedział gdzie Cię szukać.
środa, 16 grudnia 2015
165.
Nie mam pojęcia jakim cudem trafiłam na taką osobę, a że został ze mną już tyle lat to już wgl nie do ogarnięcia, przecież nie zasłużyłam. Ale jest, za co jestem mu bardzo wdzięczna, bo o pewnych sprawach mogę tylko z nim porozmawiać, bo inni albo nie chcą słuchać, albo kompletnie nie rozumieją.
Dajcie mi takiego samego faceta ! Nie jego, bo to już brat, ale taki sam, albo przynajmniej w połowie podobny byłby darem od niebios. Tylko nie teraz, bo teraz skupiam się na sobie i na tym by mieć fajne życie, które mi się podoba, myślę, że wtedy będę przyciągać do siebie odpowiednie osoby.
piątek, 23 października 2015
159. Baby, don't lie.
Dobra, ja rozumiem jakby to byłabym tylko ja, pijana i klejąca się, no, ale bez jaj XD tak nie było. Nawet nie wiem czy Cię lubię, czy mi się podobasz, nie chcę być sama. Potrzebuję jakiegoś obiektu, żeby po prostu sobie powzdychać, nie czuć się pusta.
Potrzebuję czegoś, co mi zajmie czas. Czego mogę się złapać w nocy, gdy nie mogę spać.
Jak można mi powiedzieć, że czegoś przy mnie brakuje, no jaaaaaaaaaaaaa, stary xd mam z tego taką pompę all day all night. Jestem zajebista, serio, jestem materiałem na dziewczynę. Powie to nawet Bartek, kurna nawet Tytko Ci to powiedział, że masz zajebistą "dziewczynę".
I mam fajne cycki, i umiem gotować, i mogę siedzieć w domu i ruszać się na imprezie. Chodzę na kompromisy, wybaczam, daję drugie szanse, umiem się dostosować, dbam o ludzi, jestem opiekuńcza, ale też potrafię tupnąć i powiedzieć normalnie, że coś mi się nie podoba, nie obrażam się za byle co... (nie ma to jak się dobrze zaprezentować)
Nie ogarniam. Serio, kumam jakbym to była tylko ja i tylko ode mnie to wychodziło, ale kiedy ja sobie myślałam "dobra, jestem pijana, lepiej się odsunę" to sam się przytulałeś, i podchodziłeś, i przyciągałeś mnie. I kiedy ja powiedziałam, że "widzimy się w weekend ?" to Ty powiedziałeś "możemy nawet we wtorek", a była niedziela. A kilka h po tym napisałeś
Za każdym razem jak teraz płaczę nie mam pojęcia przez co czy przez którego
zrozumieć mnie, ja jebe -.-
Jestem zła bo tak łatwo sobie mnie zastąpiłeś, serio, nie wiedziałam, że można mnie tak łatwo zastąpić, myślałam, że jestem wyjątkowa, w jakiś tam chory sposób.
Boże, nigdy nie chciałam być taką ex laską jaką jestem teraz, HALP. szczególnie, że to ja jeszcze to skończyłam.
Ja pierdolę, jak można tęsknić za dwoma facetami naraz. Boże, niech mnie ktoś naprawi.
W głowie mam tylko "I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you. I miss you."
Byłam dzisiaj u swojej psychiatry, powiedziała mi, że potrzebuję kogoś wesołego, odpowiedziałam, że wiem i pracuję nad tym. Ale czy tak na prawdę nad tym pracuję ? Znaczy czy ja rzeczywiście tego chcę ? No bo jaaa, ile można ? Mam takie zajebiste wahania nastroju, nic nie ogarniam.
Śmieję się, zaraz płaczę, wgl ostatnio codziennie płaczę.
Powinno być mi przykro, a jest mi smutno tylko w 1%, w 49% mam beke, a pozostałe 50% to jedne wielkie WHAT THE FUCK ?
Może bym nawet wróciła i spróbowała to jeszcze raz naprawić, ale nie mogę być z kimś kiedy to kogoś innego mam w głowie, w sercu nie, ale we łbie tak...(kiełbie we łbie HAHAHAHAH)
Mam ochotę wrócić i pokazać "nie tak szybko, suko, on jest mój" tylko dlatego, że mogę. Że mam taką możliwość, oczywiście tego nie zrobię, bo nie jestem taką szmatą, ale samo to, że mam taką ochotę mi nie odpowiada. Nie chciałam taka być, nigdy. Zawsze gardziłam takimi osobami.
Co jest ze mną nie tak ?
piątek, 5 grudnia 2014
130.
Pokłóciłam się z chłopakiem, oczywiście z mojej winy, bo jak mogło by być inaczej (nie, to nie sarkazm), wracam do domu, a tu wszyscy pijani, super. Rodzina alkoholików. Yay. Nie wytrzymuję, dzwonię po raz 3 do mojej przyjaciółki, już kompletnie z płaczem, a ona się na mnie drze, więc mówię "ok, dobra" i się rozłączam.
Trzeci raz w życiu odważyłam się zadzwonić do kogoś z płaczem, bo już sama nie dawałam rady, drugi raz zostałam tak naprawdę odrzucona. Chyba dzwonię do niewłaściwych osób. Chyba przyjaźnię się z niewłaściwymi osobami. Chyba raczej nie nadaję się do jakichkolwiek relacji międzyludzkich.
Niech mnie ktoś zabije.
Chcę umrzeć.
środa, 20 sierpnia 2014
122.
_______________________________________________
Twój ostry język, może kiedyś podciąć Ci gardło.
wtorek, 11 marca 2014
105. She loves me.
Przez cały poprzedni tydzień, kiedy mnie nie było codziennie dzwoniła, she loves me, she needs me, she's mine. Just kidding, she's not.
She's mad, but she's magic !
But I tell myself I can handle it.
And that keeps me hanging on.
But I can’t lie I’m in love with it.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
98.Toxic.
piątek, 27 grudnia 2013
97. Obroc niebiosa w plomienie.
Pod nieobecnosc swiatla panuje mrok.
Snilo mi sie, ze znowu jestem w szpitalu psychiatrycznym. Snila mi sie apokalipsa, zombie i wiele innych nieprzyjemnych rzeczy. Nawet we snie nie moge odpoczac, nie mam juz gdzie uciekac, skonczyly mi sie pomysly. Niedobrze.
Za kilka dni sylwester, ide ze znajomymi na sale, ale robie to pod przymusem, swoim wlasnym. Wciskam sobie kit 'Ola, idz, moze bedzie fajnie' , mam nadzieje, ze bedzie znosnie chociaz. W koncu sylwester jest raz do roku.
Pytam sie Gabrysi czy mam pojsc, co o tym mysli. I chociaz zadna z nas nie ma nigdy pojecia jaka odpowiedz bedzie wlasciwa, zadowalajaca. To zawsze gdy mi odpowiada jej odpowiedz jest idealna. Jest tym czego oczekiwalam, choc o tym nie wiedzialam. Wszystko co mowi, robi jest wlasciwe, zawsze pasuje, jest tak strasznie dopasowane, naturalne. Jakby miala napisany scenariusz i juz znala wszystkie kwestie, nie tylko swoje. Mam wrazenie, ze Zawsze wie co powiedziec, choc ona sama tego nie wie. Nie wiem czemu, moze znamy sie juz na wylkot, moze ona mnie juz tak zna, bo ja nie czuje, jakbym znala ja 'cala', chociaz czesto udaje mi sie przewidziec jej reakcje, nawet jak sie nie widzialysmy 2 lata, doskonale wiedzialam jak zareaguje na moja zielono niebieska grzywke, zrobila to czego sie od niej spodziewalam.
Nie rozumiem tej wiezi miedzy nami, znamy sie od podstawowki, chodzilysmy razem do klasy, tak to sie zaczelo.



































